środa, 14 października 2015

Problemy węgielków

W moim dość jeszcze krótkim życiu miałam dwa psy, kota i chomika. Zdjęć kota niestety nie mam, ale był czarny, z białym krawacikiem. Pierwszy z psiaków wyglądał tak:


Bunia. Łysinka na piersi, krzywe łapki i ok. 15 lat, ale była moim pierwszym psem.

Obecnego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba:



Nie mam żadnego dobrego zdjęcia chomika pod ręką, ale chyba już załapaliście, że uwielbiam czarne zwierzaki? Wyglądają szczuplej, smuklej, są pełne gracji jak... No właśnie. Jak czarne pantery.
Ale ich uroda ma poważny mankament. Otóż kiedy zbliża się zima a dni robią się coraz krótsze... Na spacerze widzę tyle: 

Ta biała plama to Riko. Gdzie Pimpek? No właśnie.

Dlatego, gdy wychodzimy czy to po zmroku, czy to przed świtem zabieramy ze sobą kamizelkę odblaskową. Nie jestem zwolenniczką ubierania psów. Oczywiście, rozumiem ubranko na psiaku, który cały czas trzęsie się z zimna, ale jeśli nie jest to absolutnie konieczne... 
W każdym razie, teraz na spacerki Pimpek chodzi tak:


A jeszcze ze spraw bieżących? Pimpek był ze mną na treningu rally-o. Było świetnie, ale nie wiem czy uda nam się kontynuować zajęcia. Wczoraj zaś pojechaliśmy z Beatą i z Riko na torek agility (zdjęcia będą w weekend), poćwiczyć przed sobotnimi zawodami. 
Tak, tak, Riko będzie biegał! Dobrze widzicie. Spotkamy kogoś?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza